MENU...
Facebook

Paszteciki teściowej

Paszteciki teściowej
Fajna taka teściowa. Złoty człowiek. W paszteciki umie. Dość sceptycznie podchodziłem do przepisu, bo to dziwna hybryda ciasta kruchego i drożdżowego, ale efekt jest naprawdę świetny. Zalety można mnożyć, ale najwięksym jest to, że nie czerstwieją i po kilku nawet dniach można wsuwać z równą przyjemnością. 

Przepis należy do zacnego grona tak zwanych "tradycyjnych", a to znaczy, że ciasto ma więcej kalorii niż paliwo rakietowe. Ale z drugiej strony... ten maślany smak...

Na około 50 sztuk:

  • 600 gramów mąki pszennej - uniwersalna, tortowa, w sumie dowolna
  • 300 gramów masła - no wiem -  grubo :D 
  • 40 gramów świeżych drożdży - lub 2 saszetki suszonych - na "czuja" taka ilość wydawała mi się gargantuiczna - tyle wystarcza mi do zrobienia kilkudziesięciu pizz (ps. tutaj jest doskonały przepis) , ale okazało się, że drożdży w ogóle potem nie czuć, no a ciasto jest bardzo ciężkie, więc i siła dżwigająca potrzebna jest większa
  • łyżeczka soli
  • kubeczek śmietany 12 albo 18 % - 300 gramów
  • duża szczypta gałki muszkatołowej - najlepiej świeżo startej
Potem będzie potrzebne jeszcze jedno - roztrzepane - jajko.

Wszystko to razem do michy i porządna zagniotka. Ciasto powinno być dobrze wyrobione, jednolite i dość sprężyste. Potem w kulkę je, folia na górę (to jest moja piekarnicza folia wielokrotnego użytku wykonana z jednorazówki) i w odstawkę w przyjemnie ciepłe miejsce na mniej więcej godzinę. W tym czasie powinno lekko spuchnąć - nie tak intensywnie jak klasyczne drożdzowe, ale nieco rozluźnić konsystencję. 

Ciasto generalnie - jak można łatwo się domyślić - jest dość tłuste i raczej nie chce z wałkiem współpracować. 

Myk mam taki - (przy tartach podobnie - o tu mam fajną tartę - polecam :) 
Kawałek ciasta rozpłaszczam palcami, kładę na jednym arkuszu papieru do pieczenia, przykrywam drugim i wtedy wałeczkiem rach-ciach i gotowe.

Teraz już wystarczy pociąć ciasto na dość szerokie pasy, na środek nałożyć farsz i zrolować. Dokładnie tak jak się zwija sushi maki - czyli o tak (klik). Brzegi trzeba dokładnie zlepić palcami - żeby się nie rozwaliły w czasie pieczenia. 

Nafaszerowany wałek lekko spłaszczyć i pokroić - rozmiar wedle uznania. Hop na blachę, z góry maźnięcie rozbełtanym jajkiem i do piekarnika ok. 190 stopni -grzanie góra/dół - 15 minut. Jak się ładnie z góry zezłocą - są ok. 

A farsz? Tu z mięsa porosołowego + smażona cebula + jajko + sól i pieprz. Klasycznie kapusta z grzybami. Albo ser z pieczarkami. Albo co tam kto jeszcze wymyśli. 

No i barsz - tu znajdziecie pierwszorzędny :) 

________________________________________ 

Takie paszteciki doskonale sprawdzą się na każdej imprezie. Przez kilka dni pozostają miękkie i świeże więc można zrobić je dużo wcześniej.

A wiecie co jeszcze doskonale sprawdzi się przy organizacji domówki? Wjazd na imprezę! :)

Tu jest wszystko czego potrzebujesz! (kliknij) 

Gotowe menu, lista zakupów, chronologicznie rozplanowane przygotowania, dania elternatywne, wskazówki i porady.

Teraz w promocji trzy e-booki w cenie dwóch. W koszyku pod podsumowaniem jest zapytanie "Masz kod promocyjny?"- kliknij i wpisz 3za2


Zapraszam również do polubienia facebookowego profilu - klik

Zobacz też...

Szybki kontakt

Realizacja: HEXADE.COM (Grafik, projektant, webdesigner)